kontur (2 kB)

Gorce

27-28 września 2014 r.

Linia

Przez świat gorczańskich polan

...są one zaciszną świątynią przyrody, a choć nie imponują wyniosłością szczytów... to przecież mają niezwykle wiele powabu. Ten powab stanowi wielka obfitość hal i polan, powódź borów i najwspanialsza panorama Tatr” – tak o Gorcach pisał w 1912 roku Kazimierz Sosnowski, autor pierwszego krajoznawczego opisu Gorców. Gorce wznoszą się wysoko ponad otaczającymi je dolinami, ale ich szczyty są łagodne, kopulaste, niewiele wznoszące się ponad grzbiet. Pasmo to jest w większości zalesione. Dolne partie zajmują najmniej zmienione przez człowieka lasy mieszane, zwane buczyną karpacką. Z kolei najwyższe wzniesienia porasta bór świerkowy. Drzewa dożywają tutaj sędziwego wieku i obumierają, ustępując miejsca młodemu pokoleniu.

Elementem charakterystycznym pod względem przyrodniczo-krajobrazowym są liczne polany. To dzięki nim Gorce odznaczają się wielką biologiczną różnorodnością. Powstały one w wyniku tradycyjnej gospodarki pasterskiej. Pozostałością dawnej kultury są drewniane szałasy reprezentujące regionalne budownictwo zagórzańskie i podhalańskie.


Trasa naszej dwudniowej wycieczki przez Gorce wiodła przez najbardziej urozmaicone miejsca pod względem kulturowym, związane z najstarszym osadnictwem. Nazwa tych gór wywodzi się od intensywnie prowadzonej niegdyś na nich gospodarki pasterskiej. Pojawia się w dokumentach już w 1254 roku w formie „item mons Gorcz nuncupatus”, a w XV wieku, w jednym ze swoich pism, Jan Długosz używa odniesienia „in monten Gorcz”. W tamtych wiekach ludność wołoska wędrująca z terenów bałkańskich zajmowanych przez Turków dotarła do terenów dzisiejszej Polski. Byli oni pierwszymi góralami w Karpatach, początkującymi znany powszechnie etos góralski. Podstawową formą ich gospodarki było pasterstwo, a to jak wiemy wymaga odpowiednich terenów do wypasu. Gdy w okolicy Gorców pojawili się pierwsi Wołosi były one porośnięte gęstym, dzikim borem. Wiedzieli oni jednak jak tereny leśne przeobrazić w hale pasterskie. Jedną z podstawowych metod było cyrhlenie, czyli wypalanie terenów leśnych. Stąd wywodzi się prosta etymologia nazwy Gorce wiązana ze słowa „gorzeć”, które znaczy „palić się” lub „płonąć”.

Cyrhlenie lasów w przypadku Gorców było powszechnie stosowaną metodą, aż do XVII wieku, w kolejnych wiekach lasy nabrały znaczenia dla przemysłu hutniczego. Drewno stało się niezbędne i to w dużych ilościach dla hut szkła i żelaza, dlatego właściciele lasów zaczynali zabraniać wypalania ich. Ostatnią z wypalonych polan była gorczańska Podmostownica uzyskana w 1840 roku.

No to w drogę...
No to w drogę...

Na wędrówkę przez świat gorczańskich polan wyruszamy o godzinie 9.25 z nowotarskiej dzielnicy Kowaniec, na wysokości około 712 m n.p.m. u zbiegu potoków Kowaniec Wielki i Kowaniec Mały. Mamy tutaj zielony szlak, który wprowadza nas na grzbiet Bukowiny Waksmundzkiej - jeden z grzbietów rozłogu rozchodzącego się od najwyższego szczytu Gorców. Szlak ten wyznacza łatwą i najkrótsza trasę na ten szczyt, co przy panującej mżawce stanowi najlepszą alternatywę.

Przechodzimy mostkiem nad Kowańcem Małym i po niezbyt długim podejściu kamienistą drogą przecinamy pierwszą polanę Czerwonówkę, potem Bieniasówki, aż zatrzymujemy się na Polanie Brożek. Kiedyś w małej bacówce mieszkał tutaj góral potężnej postury, budzącej strach. W rzeczywistości było to jednak człowiek o przyjaznym i łagodnym usposobieniu, służący pomocą, a w razie potrzeby nawet noclegiem w swojej bacówce. Stefan Mrugała - tak się nazywał ów góral, był człowiekiem niezwykle pobożnym, a przejawem jego religijności było oryginalne sanktuarium, które zbudował na polanie dla uczczenia beatyfikacji Maksymiliana Marii Kolbego. Pierwotnie były to trzy betonowe słupy otulone drutem kolczastym, zastąpione później suchymi drzewami gorczańskimi ustawionymi korzeniami do góry. Pomiędzy nimi stoi figurka Matki Boskiej i płaskorzeźba z wizerunkiem Kolbego. Na środkowym konarze ponad drewnianym krzyżem umieszczony jest fragment pasiaka z numerem obozowym ojca Maksymiliana. Z przodu stoi ołtarz z piaskowca, przy którym odprawiane są uroczyste nabożeństwa przez księży z Nowego Targu, z których najbardziej uroczyste poświęcone Kolbemu odbywa się w dniu 14 sierpnia. Po lewej stronie ołtarza na betonowym słupku mamy tablicę poświęconą franciszkaninowi Dionizemu Śmiałkowskiemu, nazwanemu duszpasterzem tej polany. Po prawej umieszczono tablicę upamiętniającą twórcę sanktuarium, zmarłego w 1985 roku, czyli trzy lata po kanonizacji Maksymiliana Marii Kolbego.

Polana Brożek. Sanktuarium Maksymiliana Marii Kolbego.
Polana Brożek. Sanktuarium Maksymiliana Marii Kolbego.

Wędrując dalej przechodzimy przez dużą polanę Sralówki, należąca do niejakiego Sobka Srala, który przed II wojną światową na niej gospodarzył i wypasał. Nie ma już tu jego bacówki, ale są inne, które przebudowane zostały na domki letniskowe.

Zaraz powyżej osiągamy szczyt grzbietu Bukowiny Waksmundzkiej (1103 m n.p.m.), który pokrywa jedna z największych wśród wysoko położonych polan gorczańskich. Przy dobrych warunkach pogodowych dałaby ona nam rozległy widok na Tatry, Magurę Spiską, Kotlinę Nowotarską, Pieniny z Jeziorem Czorsztyńskim oraz dolinę Łopusznej z grzbietem Kiczory.

Za szczytem Bukowiny Waksmundzkiej dochodzi do naszego szlaku niebieski z Łopusznej. Dalej wchodzimy na Polanę Świderową. Tutaj skracamy sobie drogę do kolejnej atrakcji – schodzimy ze szlaku na drogę odchodzącą w górę na lewo i po krótkim podejściu osiągamy gruntową drogę, przez którą biegnie żółty szlak. Skręcamy na nią na lewo i po 2-3 minutach osiągamy skraj Polany Rusnakowej, gdzie stoi Kaplica Matki Boskiej Królowej Gorców, wzniesiona w 1979 roku dla upamiętnienia pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Dlatego też zwana jest również kaplicą papieską. Wybudowana została z inicjatywy właściciela polany Czesława Pajerskiego i stanowi uzewnętrznienie nie tylko wiary, ale też patriotyzmu narodowego. Otóż wzniesiona została na planie krzyża Virtuti Militari. Na elewacjach kończące ramiona tego krzyża znajdują się cztery historyczne orły z czasów Stanisław ze Szczepanowa, konfederacji barskiej, II Rzeczypospolitej oraz tworzenia armii polskiej w ZSRR. Drzwi wejściowe do kaplicy belkowane są na kształt wizerunku orła, a oplatający je łańcuch zamykający symbolizuje Polskę w niewoli.

Polana Rusnakowa. Kaplica Matki Boskiej Królowej Gorców.
Polana Rusnakowa. Kaplica Matki Boskiej Królowej Gorców.

Przy kaplicy znajdują się ławki, polowy ołtarz i dzwonnica. Spośród odbywających się tutaj nabożeństw, najbardziej uroczyste odprawiane jest w drugą niedzielę sierpnia w ramach Święta Ludzi Gór. Przez wiele lat msza w ten dzień była odprawiana przez pochodzącego z Łopusznej, a nieżyjącego już ks. Józefa Tischnera.

Wracamy, żółtym szlakiem podążamy na Turbacz. Wnet na Polanie Wisielakówka mijamy rozstaj szlaków, gdzie spotykamy zielony szlak, którym wyruszyliśmy z Kowańca. Od teraz wszystkie napotkane przez nas kolory szlaków wespół prowadzą pod Schronisko PTTK na Turbaczu, do którego docieramy na godzinę dwunastą. W schronisku robimy blisko godzinną przerwę. Być może za ten czas rozpogodzi się nieco - chcieli byśmy aby tak się stało, ale niestety nie.

Schronisko PTTK na Turbaczu (1283 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Turbaczu (1283 m n.p.m.).

Przestało jednak padać. Przejrzystość powietrza jest jednak wciąż bardzo ograniczone. Nie przeszkadza nam jednak to w wejściu na szczyt Turbacza - najwyższej kulminacji Gorców osiągającej 1310 m n.p.m. Spod schroniska docieramy na niego łagodnie czerwonym szlakiem. Po serii fotografii dokumentujących ten fakt schodzimy z kopuły szczytowej przeciwległym zboczem, ścieżką plączącą się miedzy wiatrołomami. Po napotkaniu czerwonego szlaku rowerowego skręcamy na niego w lewo i po chwili osiągamy zamgloną Halę Turbacz, pokrywającą siodło między Turbaczem i Czołem Turbacza.

Turbacz (1310 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Gorców.
Turbacz (1310 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Gorców.

Dawniej Hala Turbacz, podobnie jak inne gorczańskie polany tętniła życiem pasterskim. Na jej skraju stoi jeszcze niszczejący szałas, a na środku stylizowana ściana frontowa szałasu. Ustawiono ją w 2003 roku w miejscu dawnego szałasu, w którym 17 września 1953 roku Karol Wojtyła odprawił mszę świętą. Nie było by w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt iż uczynił to w sposób na owe czasy rewolucyjny. Tamtego czasu ksiądz Karol Wojtyła wybrał się z grupą młodzieży na nocną wędrówkę na Turbacz. Wyruszyli z Kilkuszowej, szli przez Stare Wierchy, aż dotarli tu na Halę Turbacz. Zatrzymali się na postój, rozpalili ognisko, coś zjedli. Na takich wycieczkach Wojtyła, zwany przez młodzież Wujkiem zawsze odprawiał mszę. Tym razem jednak zrobił to stojąc zwrócony twarzą do wiernych, a stało się to na 10 lat przez soborem watykańskim II, który zreformował liturgię w tym zakresie. Na pamiątkę w każda trzecią niedzielę września przy szałasowym ołtarzu na Hali Turbacz odprawiana jest msza święta.

Hala Turbacz.
Hala Turbacz. Hala Turbacz. Szałasowy Ołtarz.
Hala Turbacz. Szałasowy Ołtarz.

Z Hali Turbacz wracamy w okolice schroniska kierując się wspólnie idącymi znakami żółtymi, zielonymi i niebieskimi, gdzie o godzinie 14.05 wchodzimy na czerwony szlak. Spod schroniska zbocze obniża się na trawiaste siodło Przełęczy Długiej. Pokryte jest ono rozległą Halą Długą, w skład której wchodzą trzy mniejsze hale: Wolnica, Wierchy Zarębskie i Wzorowa. Na rozciągającej się po naszej lewej stronie Polanie Wzorowej mijamy bacówkę funkcjonującą w ramach kulturowego wypasu owiec na Hali Długiej. Jest to niewielki wypas w porównaniu do kilkunastu tysięcy owiec wypasanych w Gorcach na początku XX wieku. Wypas ten ma zapobiec sukcesji leśnej hal pokrywających przełęcz. W bacówce można kupić sobie oscypki lub napić się żętycy.

Wkrótce przecinamy kolejną polanę - Gabrowską Dużą, a po krótkiej leśnej wędrówce docieramy w okolice zalesionego wierzchołka Kiczory (1282 m n.p.m.), który jest trzecim co do wysokości szczytem w Gorcach. Tutaj czerwony szlak skręca w prawo na południe i zaczynam intensywnie wytracać wysokość. Jest ślisko, co utrudnia schodzenie, ale też pojawiają się chwilami promyki słońca. Przed nami pokazuje się dolina Dunajca z Jeziorem Czorsztyńskim, dolina Ochotnicy i rozdzielające je Pasmo Lubania. Schodząc stokiem Kiczory przecinamy ciąg malowniczych polan. Najpierw Halę Młyńską, potem oddzieloną wąskim pasem drzew polanę Cioski, a następnie rozległą polanę Zielenica.

Na polanie Zielenica zbocze łagodnieje. Wchodzimy do lasu, gdzie niebawem wracają większe stromości, wymagające wzmożonej ostrożności. Deszcz ustał gdy byliśmy pod wierzchołkiem Kiczory i wygląda na to, że już nie wróci. Jest jednak mokro i błotnisto. Do tego dochodzą wystające obślizgłe korzenie. Pojawiają się też przeszkody, które wcześniej nie występowały na tym szlaku - powalone drzewa.

Przed nami Przełęcz Knurowska.
Przed nami Przełęcz Knurowska.

Im bliżej Przełęczy Knurowskiej, tym zbocze staje się bardziej łagodne, a nawet płaskie. Na jednym z takich wypłaszczeń stoi od niedawna krzyż poświęcony księdzu prałatowi Janowi Wątroba, który 25 listopada 2013 roku odszedł stąd na niebiańskie ścieżki. O godzinie 16.45 przecinamy Przełęcz Knurowską (846 m n.p.m.) przez którą przechodzi asfaltowa droga powiatowa. Przełęcz oddziela od rozłogu Turbacza Pasmo Lubania.

Za przełęczą wspinamy się na Turkówkę (881 m n.p.m.), potem na Bukowinkę (935 m n.p.m.) pokrytą niewielką, ale dość widokową polanką z widokiem na początek rozlewiska Jeziora Czorsztyńskiego i jego okolice. Jeszcze na tej polance szlak łukiem zakręca na północny wschód, a po przejściu przez szczyt Chałupisko (921 m n.p.m.) wraca na chwilę do kierunku południowo-wschodniego. Na tym odcinku widać mnóstwo pozostałości po niedawno powalonych drzewach. Później od naszych gospodarzy dowiadujemy się o wichurze, która przeszła tu w czerwcu br. i jeszcze parę tygodni temu mielibyśmy duże trudności z pokonaniem tego odcinka szlaku.

Stoki Bukowinki.
Stoki Bukowinki.

Tymczasem mamy przed sobą jakieś niewielkie podejścia i o godzinie 17.55 wchodzimy na pokryte połacią zieleni Studzionki. Jest to najwyżej położona (880-930 m n.p.m.) i najbardziej malownicza dzielnica Ochotnicy Górnej. Stoi tu kilkanaście domów, w większości drewnianych, utrzymanych w lokalnym gorczańskim stylu. Kilka z nich to gospodarstwa zamieszkane przez wielopokoleniowe rodziny gorczańskich górali. W jednym z takich domów, u państwa Chrobaków - niezwykle miłych gospodarzy - mamy zakwaterowanie.

Studzionki.
Studzionki.

W Studzionkach zakochaliśmy się od pierwszego naszego pobytu w tym zacisznym, urokliwym zakątku. Są źródłem upojnego spokoju, którym można rozkoszować się bez ustanku. Jakże przystaje do tego nazwa osady, która w gwarze oznacza bijące źródła. To kraina łagodności, kontrastująca ze strzelistymi Tatrami, które stąd widać najwspanialej z całych Gorców. Jest tu też największa siła tradycji. Na łagodnych wzniesieniach Majcherka (927 m n.p.m.) pan Wojtek Mulet kontynuuje wspaniałe dzieło zapoczątkowane przez jego wujka Zygmunta Stypę - prywatny skansen etnograficzny, w skład którego wchodzi drewniana góralska kaplica, kuźnia oraz dom, w którym mieszka. Obiekty te są niezwykłą skarbnicą gorczańskiej góralszczyzny, stanowiące ilustrację do wciągających opowieści pana Wojtka, którymi tego dnia nas obdarował. Dziękujemy.

Wieczór nie było zbyt wiele czasu na spłukanie wędrownego błota, czy kurzu z siebie. Zaraz po obiadokolacji, na stokach Majcherka zapłonęło ognisko, które zgromadziło wokół siebie wędrowców, podobnie jak niegdyś watra rozpalana przy bacówkach i pasterskich szałasach. Śpiew i dźwięki gitary rozpłynęły się po Studzionkach, a może nawet popłynęły do doliny Ochotnicy, albo w Tatry przez dolinę Dunajca. Na południowym zachodzie ostry sierp księżyca zalśnił, a gwieździste niebo zamrugało do nas lśniącymi punkcikami. Noc stała się cieplejsza od dnia i to bynajmniej nie od ciepła płynącego z płomienia ogniska. To matka natura uszykowała nam taką aurę. Turystyczna watra trwała do ostatnich żarzących się drew, a gdy dogasała znaleźliśmy schronienie we wnętrzu naszego domu, skąd długo rozbrzmiewały jeszcze biesiadne śpiewy.

gorce11 (76 kB) Turystyczna watra.
Turystyczna watra. Nocne śpiewanki.
Nocne śpiewanki. gorce14 (30 kB)
Studzionki o poranku.
Studzionki o poranku. Tatry ze Studzionek.
Tatry ze Studzionek.

Studzionki obudziły nas wspaniałym, słonecznym porankiem, ukazując Tatry w całej swojej szerokości. Kto się dzisiaj tutaj obudził mógł poczuć się niebiańsko. Rześkie, ale tylko lekko chłodne powietrze, na niebie ani jednej chmurki, a w dali na Orawie przed Tatrami Zachodnimi balon unosi podniebnych podróżników. Mieszkańcy Studzionek ubrani w tradycyjne stroje idą na niedzielną mszę. Również chętni z naszej grupy korzystają z faktu, że do kaplicy przybył kapłan. Po mszy przed kaplicą ustawieni w kręgu wspólnie z mieszkańcami odśpiewujemy „Barkę” zaintonowaną przez Waldka. Przypomina się wspaniały wczorajszy wieczór, a jednocześnie wyzwala pragnienie pozostania w tym cudownym miejscu z jego miłymi mieszkańcami.

gorce17 (94 kB) Tam właśnie, na wzniesieniach Majcherka (927 m n.p.m.) nocowaliśmy.
Tam właśnie, na wzniesieniach Majcherka (927 m n.p.m.) nocowaliśmy.

Trudno dobrać słowa, by były wystarczającą podzięką za cudowną gościnę Chrobaków, czy też za smakowite tradycyjne jadło serwowane przez Elę - gospodynię, której smakowitość kuchni nie ma sobie równych i nie ma w tym krzty przesady. Uwierzcie nam, a jeśli nie jedźcie i jedzcie.

Jest już prawie 10.30, gdy po długich pożegnaniach ruszamy w dalszą drogę na najwyższy szczyt pasma Lubania. Opuszczamy malowniczą polanę i wchodzimy w niezbyt gęsty zagajnik. Z lewej pojawia się grzbiet Pasma Gorca. Z prawej pojawiają się widoki na tatrzańską grań. Niebawem jednak maszerujemy lekko pofalowanym, zalesionym grzbietem pasma Lubania. Drzewa zasłaniają okolicę, ale też co raz bardziej żarliwe promienie słońca, które powstrzymywane są na koronie drzew. Tylko na krótkie momenty gdzieś między drzewami mamy fragmentaryczne widoki na południe lub północ, aż do pierwszej polany na naszym szlaku.

Widok na Tatry z Polana Wybrańskiej.
Widok na Tatry z Polana Wybrańskiej.

Niedługo po pokonaniu grzbietowego wzniesienia o nazwie Runek (1004 m n.p.m.), w samo południe wchodzimy na Polanę Wybrańską, gdzie robimy sobie pierwszy popas. Widać stąd wspaniale Tatry Wysokie i Tatry Bielskie. U stóp mamy dolinę Dunajca, a za nią wzniesienia Pienin Spiskich. Bardziej na wschód widzimy Pieniny Właściwe identyfikowane powszechnie z Trzema Koronami. W dali widoczne są zarysy Pienin Małych. W lustrze Jeziora Czorszyńskiego odbija się wspaniały średniowieczny zamek Dunajec w Niedzicy, a po drugiej stronie bliżej nas widać zarys Zamku Czorsztyńskiego. Niegdyś oba zamki strzegły dróg handlowych i dyplomatycznych przechodzących przez dolinę Dunajca, a także polsko-węgierskiej granicy, która biegła nurtem rzeki.

Odpoczynek na skraju Polany Wybrańskiej.
Odpoczynek na skraju Polany Wybrańskiej.

Po około półgodzinnym odpoczynku podążamy dalej na wschód grzbietem pasma. Coraz częściej nasz szlak przechodzi przez polany. O godzinie 13.00 przechodzimy skrajem Polany Kudów, potem Morgi, za którą dochodzi do nas zielony szlak z Ochotnicy Dolnej. Wkrótce wchodzimy w las zniszczony niedawną wichurą, a za nim mamy Polanę Jaworzyny Ochotnickie, skąd otwiera się rewelacyjny widok na południe. Panorama ta obejmuje zachodnią cześć Pasma Gorca, Beskid Wyspowy z najwyższą Mogielicą. Jaworzyny Ochotnickie są dość długo ciągnącą się po grzbiecie polaną.

Jaworzyny Ochotnickie. W dali po lewej widać Mogielicę - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego.
Jaworzyny Ochotnickie. W dali po lewej widać Mogielicę - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego.

W lesie za polaną dołącza do nas kolejny szlak z Ochotnicy Dolnej - niebieski. Niebawem pokazuje się przed nami ostry stok Lubania i rozpoczynamy forsowne podejście. Ostateczne podejście na najwyższy szczyt pasma zajmuje nam około 20 minut. O godzinie 14.10 zdobywamy pierwszy wierzchołek góry. Jego wysokość podawana jest zwykle jako 1211 m n.p.m. Stoi na nim stylizowany krzyż papieski. Góra ma drugi wierzchołek - wschodni o nazwie Średni Groń, którego wysokość wynosi 1225 m n.p.m. Zostajemy tymczasem na zachodnim wierzchołku, na półgodzinne leżenie, by jednocześnie podziwiać znakomitą panoramę na południe i południowy-wschód.

Na szczycie Lubania.
Na szczycie Lubania.

Po odpoczynku schodzimy na polanę Wierch Lubania rozpościerającą się na płytkiej przełęczy pomiędzy wierzchołkami Lubania. Na środku stoi wiata bazy namiotowej, a obok ławy i ławeczki. Zostajemy tutaj do piętnastej, po czym ruszamy na drugi wierzchołek Lubania.

Drugi wierzchołek Lubania zaskakuje nas północnymi widokami, ponieważ jeszcze niedawno był on porośnięty lasem. Obecnie północne zbocza pokryte są wiatrołomem, a wyśmienity widok obejmuje zachodnie krańce Gorców, dolinę Dunajca za którą rozpoczyna się już Beskid Sądecki. Dalej na horyzoncie za doliną Kamienicy widoczne są wzniesienia Beskidu Wyspowego. Na północnym wschodzie widoczna jest aglomeracja Nowego Sącza.

Zachodnie krańce Beskidu Sądeckiego oraz ostatnie wschodnie wzniesienia Beskidu Wyspowego.
Zachodnie krańce Beskidu Sądeckiego oraz ostatnie wschodnie wzniesienia Beskidu Wyspowego. Pieniny Małe z najwyższym szczytem całych Pienin - Wysoką.
Pieniny Małe z najwyższym szczytem całych Pienin - Wysoką.

Na wierzchołku rozstajemy się z czerwonym szlakiem i rozpoczynamy zejście do Tylmanowej kierując się zielonymi znakami. Schodzimy początkowo bardzo stromo gruntową drogą. Z prawej strony na wschodzie szybko pojawia piękny widok pasma Radziejowej, a niebawem na południowym wschodzie Pieniny Małe. To niesamowite, a w tym momencie z jednego punktu widzimy aż trzy szczyty zaliczane do Korony Gór Polski: Mogielica w Beskidzie Wyspowym, Radziejowa w Beskidzie Sądeckim, Wysoka w Pieninach.

Gdy nachylenie drogi nieco łagodnieje szlak schodzi z niej na dróżkę po lewej. Po niedługim czasie wraca jeszcze na chwilę na gruntową drogę, po czym znów ją opuszcza. Szlak niemal cały czas prowadzi lasem, chwilami bardzo stromo w dół. Przecinamy nieliczne polany pasterskie. Najbardziej uciążliwe dla kolan zbocza pojawiają się za wierzchołkiem Makowicy (857 m n.p.m.). Dopiero o godzinie 16.30 wychodzimy z leśnej monotonii na rozległe łąki. To odcinek o niebagatelnych walorach widokowych. Pokonujemy go wzdłuż drogi gruntowej, zniszczonej spływem wody z Makowicy, którą właśnie opuszczamy. Z prawej pojawia się wspaniały widok doliny Dunajca z ulokowaną Tylmanową. Po lewej stronie wznoszą się pierwsze od zachodu wzniesienia Beskidu Sądeckiego z kulminacją Koziarza (943 m n.p.m.).

Dolina Dunajca z Tylmanową.
Dolina Dunajca z Tylmanową.

Przed nami jeszcze stosunkowo niewielkie wzniesienie Basta (540 m n.p.m.). Na przełączy przed nim szlak krótko przechodzi miedzą między łąkami i wchodzi na zalesiony, wąski grzbiet wzniesienia.

Na wzniesieniu Basta w latach 70-tych wybudowano Kalwarię Tylmanowską. Od strony naszego marszu mijamy wspak kolejne stacje Drogi Krzyżowej wchodzące w skład tej Kalwarii. Najpierw przechodzimy obok XVI stacji z kapliczką Matki Bożej. Po niej mamy figurę Pantokratora oraz XV stację Zmartwychwstanie Chrystusa i następne stacje, ale przed pagórkiem z 15-metrowym krzyżem posiadającym nocne oświetlenie szlak niespodziewanie odchodzi od Kalwarii Tylmanowskiej na lewo. Został przemalowany. Jednak zostajemy na starym szlaku, którego znaki są jeszcze widoczne na drzewach. Wchodzimy na pagórek. Oprócz krzyża stoi na nim kilka figur przedstawiających Ojca Świętego, jest też górnik, policjant, żołnierz i ktoś jeszcze.

Schodzimy stopniowo w dół wzniesienia, a momentami nawet bardzo ostro w dół po wysokich stopniach. Przy którejś stacji mijamy grupkę kobiet zajętych wspólną modlitwą. I jest pierwsza stacja - Modlitwa w Ogrójcu, gdzie figury przedstawiają klęczącego Chrystusa oraz śpiących pod drzewem apostołów.

Tylmanowska Kalwaria.
Tylmanowska Kalwaria.

Dalej przechodzimy pod cierniową koroną zawieszoną między drzewami i osiągamy skraj urwistych skałek, skąd mamy fenomenalny widok na dolinę Dunajca. Nieco niżej jest jeszcze jedno takie miejsce, równie pociągające, nie chce się go opuszczać. W refleksyjnym nastroju schodzimy zakosami z góry Basta do miejsca, gdzie dolina Dunajca zwęża się przed ujściem Potoku Ochotnickiego. U stóp góry mijamy kapliczkę, która początkuje Kalwarię Tylmanowską.


gorce27 (46 kB)

W Tylmanowej kończy się nasza dwudniowa wycieczka, obejmująca dwa istotne szczyty Gorców, a także to co dla tych gór jest charakterystyczne - dawne hale i polany pasterskie, na których niegdyś kwitło pasterstwo. Po tamtych pasterzach przetrwały nieliczne już szałasy - niektóre zostały przebudowane na domki letniskowe. Ozdobą polan są bez wątpienia przepiękne, unikatowe kaplice i kapliczki. Będąc na Studzionkach zetknęliśmy się z zachowaną tam fascynującą tradycją i kulturą gorczańskich górali. Na naszej trasie nie zabrakło też wspaniałych krajobrazów i kontaktu z żywą naturą. To były dwa cudowne dni w Gorcach, w dobrze rozumiejącym się, wyśmienitym towarzystwie i można mieć żal tylko do jednego: że tak szybko upłynęły. Mamy nadzieję, że uczestnicy tej wycieczki doznali tak jak my multum pozytywnych wrażeń. Będziemy tęsknić za Wami.


PS. Wycieczka ta zrealizowana została z ramienia Klubu Górskiego „Wędrowcy”, który parę dni temu (dokładnie 18 września) obchodził swoje pierwsze urodziny. Zarządowi Klubu składamy serdeczne gratulacje, a wszystkim jego członkom i sympatykom dziękujemy, za to, że przez ten pierwszy rok funkcjonowania Klubu mogliśmy przygotować i przeprowadzić kilka autorskich pomysłów, które pozwoliły nam razem spędzić 8 pięknych dni na szlakach turystycznych. Życzymy Wam spełnienia kolejnych wyzwań i marzeń. Do zobaczenia na kolejnej wędrówce!

Dorota i Marek Szala
www.gorskiewedrowki.blogspot.com

Nowy Targ, Kowaniec - Turbacz - Studzionki 27.09.2014

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
27.09.2014 Nowy Targ, Kowaniec - Schronisko PTTK na Turbaczu - Turbacz BZ.05 16 Tak
27.09.2014 Turbacz – Hala Turbacz - Schronisko PTTK na Turbaczu BZ.05 3 Tak
27.09.2014 Schronisko PTTK na Turbaczu - Studzionki BZ.05 15 Tak
RAZEM 34  

Studzionki - Lubań - Tylmanowa 28.09.2014

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
28.09.2014 Studzionki - Lubań BZ.05 16 Tak
28.09.2014 Lubań - Tylmanowa BZ.05 7 Tak
RAZEM 23  

Linia
Relacja fotograficzna - Dorota i Marek Szala
Kowaniec, Turbacz, Studzionki
Studzionki, Lubań, Tylmanowa
Relacja fotograficzna - Anna Balasa
Kowaniec, Turbacz, Studzionki
Studzionki, Lubań, Tylmanowa
Linia Powrot
copyright