kontur (2 kB)

Wiking

51 Ogólnopolski Spływ Kajakowy
"Trzy Zapory"

po Sole na trasie Żywiec - Porąbka - Oświęcim
30.06 - 02.07.2017 r.

Organizator:
TKKF "MOTOR" Andrychów

znaczek2 (11 kB) splyw01 (120 kB)

PROGRAM SPŁYWU:



splyw02 (129 kB)

Z naszym komandorem Ryśkiem wyruszyliśmy na 51 Ogólnopolski Spływ Kajakowy "Trzy Zapory", który był zorganizowany przez TKKF "Motor" w Andrychowie.
Baza spływu usytuowana była w Kobiernicach. Podczas uroczystego otwarcia otrzymaliśmy okolicznościowe koszulki z nadrukiem trasy spływu.

Na polu namiotowym wyrosły namioty jak grzyby po deszczu dla 220 kajakarzy. Ognisko beztrosko hulało, a przy nim rozśpiewani uczestnicy spływu przy akompaniamencie gitar i rytmie, który nadawali Iwona i Waldek - było radośnie.

Na drugi dzień zwarci i gotowi rozpoczęliśmy wędrówkę kajakową po jeziorze Żywieckim, podziwiając piękno jeziora i przyrodę go okalającą. Nasze kajaki raz płynęły w gromadzie, a raz pojedynczo. W tym stylu dopłynęliśmy do zapory wodnej w Tresnej, gdzie przenosimy kajaki poniżej zapory. Towarzyszył nam przy tym letni ale intensywny deszcz. Po spożyciu posiłku popłynęliśmy dalej już przy gorącym słońcu podziwiając uroki otaczających nas gór.

Dopłynęliśmy do Porąbki - drugiej zaplanowanej zapory. Pełni wrażeń wróciliśmy do Kobiernic na obiadokolację, po której zapanowała cisza - kajakarze odpoczywali w namiotach. Około 21 wszyscy spotkaliśmy się przy ognisku, które miało też swój urok, można było się zapatrzyć w kolorowe języki ognia palącego się ogniska.

Poranek trzeciego dnia rozpoczął się od zwijania namiotów. Prognozy na ten dzień były niekorzystne. Deszcz towarzyszył nam przez kilka godzin "O dobra rzeko o mądra rzeko" /Belon/. Dopłynęliśmy do zapory w Czańcu. Tu rozpoczął się prawdziwy spływ do Oświęcimia. Soła jest górską rzeką posiadającą wiele niespodzianek: dziesiątki drzew, konarów, wielkich głazów i do tego szybki nurt - nie była dla nas przyjazna. Długo będziemy pamiętać ten odcinek.

Dziękujemy organizatorom za ciepłe przyjęcie, atmosferę oraz pomoc. Naszemu Komandorowi za zorganizowanie wyprawy kajakowej.

Teresa "górska" kajakarka

splyw03 (137 kB)

Spływ po Sole

Piątek - 30.06.2017 r.

Zdecydowanie po górach ja chodzić wolę,
Teraz wybrałem, spływ kajakowy po Sole.
W piątek po południu autem wyruszamy,
Osiemdziesiąt kilosów do celu dziś mamy.
Wyjeżdżamy dwoma autami, na raty,
Dużo miejsca zajmują turystyczne graty.
Bo właśnie tych gratów, to jest zapas spory,
Namioty, materace oraz śpiwory.
(Oblały turystów przeogromne poty,
Jak po tylu latach, rozłożyć namioty.)
Niektórzy nowe namioty zakupili,
Bez „dopingu”, dziś by ich nie rozłożyli.
Lecz każdy próbuje, instrukcji się nie boi,
Parę kwadransów… namiotowa wioska stoi !
W Kobiernicach się mieści baza wypadowa,
Namioty rozbite, noclegownia gotowa.
Miejsca wkoło dużo, to wszystkich zachwyca,
Dziewczyny, od razu, szukają prysznica.
Chłopy nie szukają, o kąpiel „nie stoją”,
WC zapewnione jest, dzięki toy – toyom …
Stroimy gitary… Śpiew… Nie damy rady ?
Pierwsza niespodzianka - ogromne opady.
Druga niespodzianka - nalot mnóstwa chrząszczy,
Skąd jest w czerwcu tyle majowych chrabąszczy ?
Namioty blisko łąki, krzaków tam są gąszcze,
Może więc dlatego, atakują chrabąszcze.
Te tłuste chrabąszcze, wokół głów latają,
Wszyscy, jakby w tańcu, rękami machają.
Teraz na wieczorek biesiadny już pora,
Grupa turystów do zabawy jest skora.
Po deszczu jest mokro, to nam nie przeszkadza,
Dym z ogniska suszy i bractwo okadza !
Nastrój przy ognisku, naprawdę jest wesoły,
Śpiewamy „Hej z góry, z góry” oraz „Sokoły”.
Iskier z ogniska w powietrzu mnóstwo buja,
Śpiewamy „Hawiarską Kolibę” oraz „Halleluja”.
Głośno tam śpiewamy, dymem „najarani”,
Jutro rano wszyscy, wstaną niewyspani.

Sobota - 01.07.2017 r.

Nie wiem jakie natura chciała dać nam znaki,
Rano po murawie chodziły czarne szpaki.
My wszyscy, raniutko solidnie wstajemy,
Kapoki i wiosła - tym się zajmujemy.
Pierwszy etap - sobotni, z Żywca wyruszamy,
Do pokonania kilkanaście km mamy.
Kto zna geografię, dla niego nic nowego,
Popłyniemy do Jeziora Żywieckiego.
Pogoda deszczowa, lecz uciecha spora:
Zmierzamy do Międzybrodzkiego jeziora.
Wszyscy dobrze się bawią, niech zabawa trwa,
Przepływamy dzisiaj przez jeziora aż dwa.
Na tych jeziorach zawody się odbyły,
Od nas żadne osoby, nie uczestniczyły.
Wyścig australijski i inne też były,
Bez naszego udziału one się skończyły.
(W żadnych konkurencjach nasi nie startują,
Oni z kajakami i z sobą się mocują.)
Nasz komandor Rysiek, „głowę w piasek schował”,
W żadnych zawodach, niestety nie startował.
Zanim po południu ogłoszą wyniki,
Podziwiamy latające wkoło świetliki.
Ogniska dziś nie będzie, wszyscy są padnięci,
Śpią w swoich namiotach, jak te ryby „śnięci” …
Jedna do zabawy tylko chętna była,
Ruda Anka całą grupę wybudziła.
Inni wyspani, przystąpili do działania,
Biegali po namiotach, krzycząc: „Koniec spania!”
Wywlekli z namiotu, Iwonę od gitary,
Chociaż rozespana, ale grać kazali.
To nie była wcale niespodzianka spora,
Że wywlekli z namiotu Ryśka komandora.
Znowu przy ognisku śpiewanie ostre było,
Jak zwykle późno w nocy, ono się skończyło.

Niedziela - 02.07.2017 r.

Cisza w uszach brzęczy, późne przebudzenie,
Mycie ząbków, siku i pierwsze jedzenie.
(Żeby nie paść ze śmiechu, trzymamy się płotu,
Na widok przewróconego, Ryśka namiotu…)
Rano w ośrodku prysznica nie brałem,
Na starcie etapu, w Sole się wykąpałem.
Pierwsza faza spokojna, chociaż akcja była,
Radomiła z Elą, drzewo zaliczyła.
Skończył się kawałek trasy, w miarę wygodny,
Przeciągamy kajaki, przez stopień wodny.
Pogoda masakryczna, deszcz ciągle pada,
Zakładać peleryny ? – czy to dobra rada ?
Mówią, że nie. No bo przecież człowiek zginie,
Przy wywrotce, zaplącze się w pelerynie.
Przy tej pogodzie, takie sytuacje były,
Dobrze, ze tylko strachem, one się skończyły.
(Gorzej się czują w wodzie, a pewniej na ziemi,
Teresa, Waldek, Michał - byli podtopieni…)
Po kilku wywrotkach, wielu dalej nie płynie,
Dowożą nas autem - teraz nikt nie zginie !
W górskiej rzece, mieliśmy doświadczenia mało,
Sześć na jedenaście par, wywrotkę miało !
W kajaku - artysta, Rysiek nie zatonie,
Ale w jego grupie, większość to … gamonie !
Na dziewięć drużyn, szóste miejsce zajmujemy,
Po różnych przejściach, spokojnie reagujemy.
Po finale, do Kobiernic, busem wracamy,
Już koniec wycieczki: „Spływ po Sole” mamy.

Skoro koniec relacji, więc podsumowanie:
Już dość górskich spływów, bo coś złego się stanie !
Zawodowcy mówili: „Płynęli gamonie ! „
Amator w górskiej rzece, jest „szansa” - utonie …
Jeśli grupa turystów, spływu sobie życzy,
Niech pływa na nizinach - po Nidzie, Pilicy.
W stanach powodziowych, na Sole była „droga”,
Że, nikt nie utonął, módlmy się do Boga !
Z władzami Oddziału, nigdy nie pozwolę,
Aby były spływy, takie jak po Sole …

Waldemar Ciszewski
– podtopiony gamoń – 30.06 – 02.07.17

Relacja fotograficzna - Waldemar Ciszewski
Relacja fotograficzna - Ana. T i Ewa. Ch
Powrót

copyright